czwartek, 28 lipca 2016

Kamień - highly explosive device

Rzecz miała traktować o plackach z pokrzywą, ale ciekawy incydent zmienił koncepcję... Otóż do zrobienia placków na ognisko był potrzebny kamień, który robiłby za piekarnik / patelnię. Kamień się znalazł, wyciągnięty z leśnej drogi, płaski, na "patelnię" idealny. I do roboty. Trzeba zrobić ciasto. Mąka, woda, kilka chwastów... Wyrabianie. Ognicho zapłonęło, kamień ustawiony na żarze... Trzeba chwilę poczekać, aż się nagrzeje. W tym czasie można uformować placki, kiedy kamień jest gorący można zarzucać strawę do "piekarnika". Pierwszy wypiek wyszedł przednio, następny ląduje w ogniu... Płomienie przyjemnie rozświetlają wieczorny mrok i nagle jak coś nie jebnie! Spory huk i snop iskier latający w około. No i konsternacja... Czy na pewno mam przy sobie zapalniczkę, czy może wpadła do ogniska kiedy się kręciłem przy "kuchni"? Nieee.

Wrodzona ciekawość, przytłumiona kilkoma piwami, kazała mi podnieść dupę i sprawdzić co wywołało niedawną eksplozję. I jak to w kuchni bywa... Rozerwało piekarnik! Nie żebym był jakoś specjalnie zdziwiony, ale do tej pory tylko słyszałem o tego typu wypadkach i chodziło raczej o kamulce wyciągnięte z wody. No ale człowiek uczy się całe życie. Widocznie był w środku mocno zawilgocony i to wywołało efekt bomby.


Kształt odprysku wywołał w mojej wyobraźni, dość dramatyczny obraz. Bo gdyby ten ładny, płaski i cholernie ostry kawałek kamienia poszybował lotem koszącym w czyjąś głowę lub szyję... Więc wiesz... Z kamieniami uważaj.

1 komentarz:

  1. Druh_admin to nawet kamień potrafi zepsuć :-)

    OdpowiedzUsuń